Aż sama nie mogę w to uwierzyć ale zrobiłam swoje pierwsze w życiu pyzy.Tak mnie naszło któregoś dnia.Przypomniała mi się moja Babcia,która je robiła często a później zalewała zimnym mlekiem.
Zrobiłam i wyszły...zupełnie ok.Może kształt pozostawia coś do życzenia,bo nie są klasycznie okrąglutkie,ale smakują ok,z boczkiem wędzonym i cebulką.Jako że słoniny nie posiadam a i nigdy jej szczególnie nie lubiłam.
Potrzebne mi było:
1kg ziemniaków
1 jajko
szklanka mąki (i teraz w zależności od konsystencji ciasta można dodać mniej lub więcej)
Starłam na tarce ziemniaki(na najdrobniejszych ząbkach tarki).Trochę to czasu zajęło,przy okazji starłam tez prawy kciuk,ale to już tylko dlatego,że próbowałam w tym samym czasie oglądać film;)Następnie odsączyłam je na ...i teraz tak:sita nie posiadam,więc uzyłam durszlaka a jak wiadomo durszlak dziury ma trochę większe,więc dłużej mi to odcedzanie zajeło.To co zostało na dnie wody(tej po odcedzeniu)-czyli skrobia, dodałam do masy ziemniaczanej.Póżniej jajko,sól,mąka i mieszamy.Formujemy kuleczki(wielkości małego pomidora)i wrzucamy je na osoloną wrzącą wodę a następnie czekamy kiedy wypłyną.
Można podawać polane tłuszczykiem i ze skwarkami (tak robi moja mama) albo z mlekiem:)Spróbowałam po babcinemu-z mlekiem i smakowały tak samo jak kiedyś:)